
Z biegiem lat mój mąż przyzwyczaił się do tego, że zawsze się nim opiekowałam, i uważał to za coś oczywistego. A kiedy ja potrzebowałam wsparcia, zniknęło jego zainteresowanie moim stanem, a skargi trwały.
Po rozwodzie moimi podporami stały się moje córki. Przypomniały mi, że życie toczy się dalej! Teraz mam więcej czasu dla siebie. Nauczyłam się cieszyć życiem i zrozumiałam, że mogę być szczęśliwa także bez mojego męża.

Podjęłam jasną decyzję: nigdy nie wybaczę mężowi i nie przyjął go z powrotem.








