Weszłam do środka, a oni zdawali się być głęboko pochłonięci rozmową. Aby rozjaśnić atmosferę, powiedziałam: „Jestem w ciąży! Gratulacje!” Ale na ich twarzach nie było radości. Rodzice mojego męża wstali i wyszli, prosząc swojego syna, żeby pomyślał o tym, czego wówczas nie rozumiałam.
I tak, kiedy urodziłam, mój mąż przyszedł z rodzicami, aby odebrać mnie ze szpitala. Pierwsze, co powiedział mój teść, to: „Bierzesz urlop macierzyński, prawda? To dobrze… Przekażesz mi go.”

Poczułam się zraniona, gdy usłyszałam te słowa. Wsiadłam do samochodu, a dyskusje o moim urlopie macierzyńskim trwały dalej, ale mój mąż powiedział do mnie: „Po prostu mu to daj, i tak go to nie usatysfakcjonuje. Widzisz to?”
Mój teść słuchał i powiedział: „Nie powinnaś się sprzeciwiać. Mamy już nową pannę młodą dla naszego syna na oku. A jeśli chodzi o urlop macierzyński, naprawię nasze auto Zhiguli; przynajmniej coś zostanie dla twojego syna.”

„To są moje pieniądze i pieniądze mojego dziecka. Nic mu nie jestem winna. Twoje auto mnie nie obchodzi. Jeśli chcesz je naprawić, rób to na własny koszt. Zapomnij o moim urlopie macierzyńskim.
Nie będę już z nimi rozmawiać. Mam dość wystawiania się na takie odrażające zachowanie wobec siebie i mojego dziecka w moim własnym domu. Pracowałam, aby moje ciężko zarobione pieniądze nie trafiły do jakiegoś niezrozumiałego mężczyzny.
Szukają nowej panny młodej dla mojego męża, podczas gdy jestem w ciąży. A oni najwyraźniej niezbyt interesują się swoim wnukiem“, odpowiedziałam.

Sytuacja była niewątpliwie trudna, a twoja determinacja, by chronić swoje prawa i prawa swojego dziecka, zasługuje na pochwałę. W takich okolicznościach kluczowe jest, aby zachować niezależność i zapewnić dobrobyt sobie i swojemu dziecku.








