Mała Laura zwinęła się w kłębek u wezgłowia dużego łóżka: była przestraszona i zmarznięta, a formalna koszula nocna, zbyt gruba i sztywna, wcale jej nie ogrzewała. Dziewczynka, ściskając narzutę małymi paluszkami, nasłuchiwała najcichszego dźwięku, rozpaczliwie mając nadzieję, że tej nocy zostanie oszczędzona. Ale odgłos zbliżających się kroków — tych kroków — sprawił, że ze strachu zamknęła oczy.
Drzwi otworzyły się z hukiem, a Laura wybuchła płaczem.
„Nie ma potrzeby płakać” – powiedział lodowaty głos jej znienawidzonego męża. „Zrobię to tak czy inaczej. Potrzebujemy dziedzica.” Następnie zamknął za sobą drzwi.
Córka słynnego toskańskiego księcia Cosimo de’ Medici, Virginia, miała spędzić życie jako pionek w grach innych ludzi. Złamane dzieciństwo – była stale odbierana matce, skandalicznej Camilli Martelli, i oddawana dalekim krewnym, zanim została zwrócona swojej…
Syn Cosima, Franciszek, nienawidził swojej młodej macochy i gdy została wdową, szybko ją wygnał – do klasztoru. Swoją przyrodnią siostrę traktował wyłącznie jako narzędzie w służbie dyplomatycznych sojuszy, zupełnie nie przejmując się jej zdaniem.

W wieku osiemnastu lat Virginia została wbrew swojej woli wydana za mąż za Cesare d’Este, przyszłego władcę kilku księstw. Nienawidziła męża z całej duszy, chociaż wiernie urodziła mu dzieci — w sumie dziesięcioro zrodzonych z tego związku. Cezar ze swej strony nie interesował się swoją żoną i gdy zaczęły się u niej pojawiać pierwsze oznaki szaleństwa, wolał trzymać się od niej z daleka, tak bardzo jak to możliwe.
„Postępowe” metody leczenia tylko pogorszyły stan psychiczny biednej kobiety i dopiero przerażający rytuał egzorcyzmów ostatecznie zniszczył jej zdrowie psychiczne. Przez długi czas arystokratyczne kręgi szeptały, że sam Cezar pomógł jego żonie odejść z tego świata, gdyż ta szalona żona stała się dla niego ciężarem.
W styczniu 1615 roku, gdy Virginia wydała ostatnie tchnienie i na krótko odzyskała przytomność, by pobłogosławić swoje dzieci, jej druga córka, Laura, miała dwadzieścia lat i sama była już matką kilkorga dzieci.
Cezar nie okazywał żadnej wrażliwości w stosunku do własnych dzieci, wykorzystując je wyłącznie jako pionki w służbie swoich politycznych ambicji. Wygląda na to, że tragiczny los jego żony niczego go nie nauczył.
Dlatego też poślubił małą Laurę, gdy miała zaledwie dziewięć lat, za mężczyznę niewiele młodszego od siebie: Alessandro I Pico, przyszły książę Mirandoli, miał już trzydzieści siedem lat.

I chociaż zazwyczaj po tak młodym zawarciu związku małżeńskiego żonie pozwalano pozostać w domu rodzinnym jeszcze przez jakiś czas, aż do osiągnięcia pewnego wieku, Laura musiała opuścić gniazdo już dzień po ślubie. W nowym domu czuła się przestraszona i zagubiona: strasznie tęskniła za rodziną, zwłaszcza za bratem bliźniakiem Luigim, z którym nie rozstawała się ani na godzinę.
Alessandro ze swej strony nie wydawał się być zainteresowany pomaganiem młodej żonie w przystosowaniu się do niego lub do tego nieznanego otoczenia. Nie czekał długo, aż lekarze potwierdzą, że ciało Laury jest gotowe na skonsumowanie małżeństwa, a już niecały rok po ceremonii zaczął nalegać, aby wypełniła swoje małżeńskie obowiązki.
Laura urodziła swoją pierwszą córkę, Fulvię, w 1607 roku, mając zaledwie trzynaście lat. Sama będąc dzieckiem, nie była gotowa ani na urodzenie dziecka, ani na wczesne macierzyństwo: pojawiły się u niej ataki padaczkowe i inne objawy choroby, którą odziedziczyła po matce. Alessandro, widząc narastającą niestabilność psychiczną żony, wysłał ją do odległej willi i rozkazał sprowadzić do niej najlepszych lekarzy, niestety na próżno.
Ani przystawianie pijawek, ani upuszczanie krwi, ani kąpiele lodowe nie przyniosły Laurze ulgi. Wręcz przeciwnie. Po narodzinach drugiej córki stan jej zdrowia jeszcze się pogorszył: coraz bardziej niebezpieczne stawało się wypuszczanie jej z pokoju nawet na chwilę. Bezsilni lekarze w końcu orzekli, że stan Laury jest wynikiem mrocznego i przerażającego działania czarów.

Do jej łóżka wzywano wielu księży i egzorcystów, a nieszczęsna kobieta przez wiele lat musiała poddawać się niekończącym się, bolesnym i przerażającym rytuałom, które tylko pogarszały jej stan i wpychały ją jeszcze głębiej w otchłań choroby.
Alessandro ze swej strony nie dawał jej spokoju: ciągle domagał się dziedzica. Laura ze swojej strony zrobiła wszystko, co mogła — w ciągu swojego życia zaszła w ciążę około ośmiu razy — ale każda ciąża kończyła się albo tragedią, albo narodzinami dziewczynki.
Ostatecznie Alessandro zrezygnował z tego pomysłu: zalegalizował swojego nieślubnego syna i stracił wszelkie zainteresowanie chorą i wyczerpaną żoną, którą nadal dręczyli jej własni spowiednicy.
Po kilku latach koszmaru Laurze udało się uciec z niewoli i znaleźć schronienie u rodziców w Modenie. Z dala od roju lekarzy i księży próbujących ją „wyleczyć”, jej stan znacznie się poprawił, a ataki nerwowe ustały niemal całkowicie. W 1621 roku udało jej się odbyć długą podróż, aby wziąć udział w ślubie córki.
Jednak po powrocie do Mirandoli choroba powróciła ze zdwojoną siłą.
Następnie na dwór wezwano nowego egzorcystę — kamedułskiego pustelnika o imieniu Paolo, który wbrew wszelkim przeciwnościom zdołał nawiązać wyjątkową więź ze swoim pacjentem. Laura nie była już nękana nieustannym traktowaniem, niepokoiła się drobnostkami ani straszona ponurymi wiadomościami. Stopniowo księżna odzyskiwała radość i spokój, dzieląc dni między córki i działalność charytatywną.

W tym czasie w Mirandoli zgromadziło się już tak wielu księży związanych z Laurą, że całkowicie zapomnieli oni o swojej protegowanej, oddając się namiętnie intrygom dworskim. W końcu Alessandro miał dość: odesłał wszystkie zbędne elementy i sprowadził Laurę z powrotem do swojego pałacu.
Wydaje się, że wówczas relacje między małżonkami się uspokoiły i ostatnie lata wspólnego życia przeżyli bez większych skandali.
W listopadzie 1630 roku Laura zachorowała na dżumę i zmarła nie dożywszy czterdziestego roku życia. Alessandro przeżył go zaledwie o siedem lat.







