Pies nie krzyczał, nie poruszył ogonem, nawet nie poruszał się. Właśnie na to patrzył, aw tym spojrzeniu Valera zobaczył prośbę o pomoc. To dziwne, że inni tego nie zauważyli.
Valera wyskoczyła z wagonu na platformie i natychmiast Grimaca: zaciągnięcie unikalnego zapachu kreozotu, zmieszanego z zapachem płynu hamulcowego i paliwa, uderzył go w nos.
To nie była jego pierwsza podróż do rosyjskich kolei, ale wciąż nie mógł przyzwyczaić się do „romansu drogowego”. I tak naprawdę nie chciał się do tego przyzwyczaić.
Wielu uwielbia ten „zapach”, ale Valera w ogóle go nie wspierała i za każdym razem, gdy robi się twarz.
„Dlaczego nie czuje się tu fioletowego ani róży?” Powiedział więc, że pamiętając swoje ciało, rozciągał się z przyjemnością. Noc była raczej gorączkowa.

W kierowcy Svetlana Polikarpovna, który z dużym trudnością kacił na każdej przestrzeni (prawdopodobnie nie widzieliśmy go często), cztery materace tajemniczo zniknęły. Samo w sobie ta wiadomość nie była bardzo zaniepokojona Valerą. Ale dzięki „szczęśliwej konkurencji okoliczności” to on i trzech innych sąsiednich pasażerów brakowało mu materacy. Krótko mówiąc, musiał podróżować do rana.
Po chwaleniu Svetlana Polikarpovna ręką, która również wydawała się w złym stanie (czy dała komuś materac?), Valera zmierzała w kierunku stacji, aby wyjść w mieście. Miasto zagraniczne.
Pracował jako spawacz i często podróżował po misje.
Tak często, że był tylko w domu na wielkie wakacje, te, które można liczyć na palce jednej ręki:
Nowy Rok, Boże Narodzenie, 8 marca, urodziny jego żony, urodziny jego córki, jego własne urodziny, a także rocznicę ich ślubu i 1 września, które spadły tego samego dnia.
I to wszystko, to wszystko.
To nie było wiele. Ale co mógł zrobić? Musiałeś pracować tak długo, jak to było. I jak zrobić inaczej?
Musiał wykonać znaczną liczbę prac nad nowym projektem w małym mieście prowincjonalnym i otrzymać dużą sumę pieniędzy, z których duża część zostanie natychmiast wykorzystana do zwrotu kredytu hipotecznego.
Mógł zapłacić miesięczne płatności, aby nie pracować bez weekendu, ale …
… Pomysł obowiązku pieniędzy w banku przez następne dziesięć lat nie był tak naprawdę oczarowany.
Chciał szybko to wszystko zwrócić i czuć się swobodnie, żyjąc we własnym mieszkaniu (i nie ma już w innych).
Wychodząc w mieście, Valera wypuściła swój telefon, ale od razu podała ją do kieszeni.
Jego uwagę zwróciła na każdego psa, który siedział w pobliżu ławki i nie poruszał się.
Po prostu spojrzał na twarze przechodniów -czejąc na coś. Ale co? To była tajemnica.
Kiedy podeszła do Valera, zauważył, że pies nie był zadowolony z siedzenia w pobliżu ławki, również był do niej przywiązany.
Pies nie spałem, nie poruszył ogonem, praktycznie nie poruszał się. Właśnie na to patrzył, aw tym spojrzeniu Valera postrzegała prośbę o pomoc. To dziwne, że inni tego nie zauważyli.
Ale jak mógł mu pomóc?
Obecność smyczy i naszyjnika, którego Valera trudno rozróżnić pod rzadkim futrem, wskazała, że pies miał właściciela, którego na chwilę nie było.
Usiadł na ławce i czekał. Po trzydziestu minutach przyszedł do niego pomysł. «A jeśli?»
Valera rozwiązała psa na ławce, mając nadzieję, że uda mu się zrobić, co robić i gdzie iść.
Czując jego wolność, pies wstał, potrząsnął się, kilka razy odwrócił się do ławki, a potem wrócił do niego. Jego spojrzenie się nie zmieniło. Poprosił o pomoc.
-To jesteś głodny? — zapytała Valera, pierwszą rzeczą, która przyszła mi do głowy.
Nie otrzymuj odpowiedzi, udał się do najbliższego sklepu spożywczego. Valera uwielbiał zwierzęta (na każdym miejscu poznał psy i koty) i zdecydował, że nie straci niczego, aby wydać trochę pieniędzy z kosztów misji, aby nakarmić psa. Ale co go kupić? Opcje były ograniczone: wątpliwy wysokiej jakości owsianka zimna (która nawet nie sprawiła, że chcesz wyglądać), wędzona szynka z pomarszczoną skórą o nieokreślonym kolorze, kiełbaski, które wyglądały jak kawałki zimnych mięs.
A potem dziwne było, że nie było nikogo w sklepie, oprócz niego i kobiety za ladą, zanurzoną w smartfonie. W dobrych sklepach nie można się w nim zakraść, ale tam …
Na szczęście w pobliżu był inny sklep. Było więcej ludzi, a dostawa produktów była bardziej zróżnicowana.
Znalazł także karmę dla psów.
To nie było najdroższe, ale było lepsze niż karmienie psa zimnym mięsem, w którym z 99,9% pewności nie było nic mięsa.
Opuścił sklep z plastikową miską i trzema saszetkami. Pies, który wciąż siedział w pobliżu ławki, nadal obserwował, jak ludzie mija. Nagle podszedł „nie naprawdę młody” mężczyzna, pieścił go powoli na głowie, powiedział coś, a potem oderwał smycz naszyjnika i odszedł.
Valera była już zachwycona, że w końcu pojawił się właściciel psa. Ale zrozumiał wtedy, że był świadkiem ucieczki smyczy.
„Ludzie nie mają moralności!” Pomyślał, potem udał się do psa, który widząc znajomą twarz, wydawał się zachwycony. To nie była nadmierna radość, ale jego oczy nieco się gromadziły.
Podczas gdy pies zjadł śniadanie z oczywistą przyjemnością, Valera wypuściła swój telefon i skomponowała numer napisany na kawałku papieru. Po krótkiej rozmowie umówił się na spotkanie z pewnym Oleg (lokalnym agentem nieruchomości), który obiecał przybyć w ciągu pół godziny.
Valera postanowiła spędzić wolny czas z psem, co oczywiście było całkowicie gotowe.
Nie było to zaskakujące:
Po raz pierwszy człowiek go nie zignorował, ale zwrócił na niego uwagę i karmił go.
Sądząc po jego wyglądzie, pies nie miał obrażeń ani problemów zdrowotnych. I zewnętrznie wydawał się w lepszym stanie niż człowiek, który go ukradł. We wszystkich znakach był to pies domowy, ale zwykła rasa streetowych psów.
Następnie Valera dotknęła kołnierza pod futrem, narysowała powoli i …
… Natknął się na coś metalicznego.
Chciał zastrzelić naszyjnik, aby lepiej zobaczyć, co było, ale za nim usłyszał głos:
— Valéry Stepanovitch?
Wracając dookoła, Valera zobaczyła młodego mężczyznę w wieku około dwudziestu lat lub trochę więcej, który spojrzał na niego z uśmiechem.
— Tak. Czy jesteś Oleg?
— To wszystko! Nazywano nas pół godziny temu. Właścicielka mieszkania już na nas czeka, ale powiedziała, że nie miała dużo czasu, więc lepiej się spieszyć.
Valera puściła naszyjnik i spojrzała na psa.
Jego oczy od razu stały się smutne i pojawiła się nowa prośba o pomoc.
Ale musiałeś wynająć mieszkanie, a następnie udać się na stronę, aby rzucić okiem.
Valera wzięła torbę, pieściła psa i poszła za agentem nieruchomości. Okazało się, że niezbędny dom był bardzo blisko stacji. Zaledwie dziesięć minut spacerem.
Przed budynkiem Oleg zatrzymał się, spojrzał w kierunku, w którym przyszli i powiedział:
— ale nie wolno wejść do mieszkania z psem.
— Jaki pies? — Uśmiechnął się Valera, a potem odwrócił się i zobaczył psa, którego karmił.
Nieoczekiwanie.
— Po prostu właściciel …
— To nie jest mój pies. Właśnie nakarmiłem go na stacji, a on podąża za mną. Nie planuję pozwolić mu wejść do mieszkania.
Po zapłaceniu i otrzymaniu kluczy Valera czekała, aż Oleg i właściciel odejdą, a potem uciekł na zewnątrz.
Jak się spodziewał, pies był w pobliżu. Z tymi samymi smutnymi oczami, błagając pomoc.
— Dlaczego podążasz za mną i jak mogę ci pomóc?
Potem przypomniał sobie naszyjnik, wziął go, odwrócił go i zobaczył metalowy medal wygrawerowany figurami i literami.
Liczby były oczywiście numerem telefonu, a litery utworzyły słowo „Droujok”.
„To już coś” — mówi Valera.
Natychmiast zadzwonił do numeru, ale subskrybent nie był dostępny.
Potem zadzwonił do swojego szefa i został zbombardowany pytaniami: „Jak się masz?” Czy mieszkanie jest zajęte? Czy kiedykolwiek poszedłeś na stronę? „. A Valera miała tylko czas na odpowiedź:„ W porządku ”,„ tak ”,„ nie ”.
— Nie, jeszcze nie poszedłem na stronę, — odpowiedział Valera swojemu szefowi, trochę zawstydzony.
— To dobrze. Nie idź tam dzisiaj. Przyjdź jutro rano. Zrobisz sztuczkę, a masz na imię ja. Jeśli wyjdziesz z tego za dwa tygodnie, wyślę cię do nowego projektu, w którym możesz wygrać. Już wszystko zorganizowałem, więc nie zawiodłem mnie, jak mówią.
Evugueni Pavlovitch zawsze upewnił się, że jego najlepszy spawacz dobrze opłacany pracował, ponieważ sam Valera go poprosił, wyjaśniając sytuację jego hipoteką. Według podziękowania Valera nigdy nie odmówiła proponowanej pracy: tam, gdzie została wysłana, poszedł tam. Bez dyskusji. Nawet jeśli oznaczało to, że nie można wrócić do domu na kilka dni. „To nic, po udzieleniu pożyczki mogę odpocząć”, powiedział, że jest uspokojeni. Na szczęście nie było już wiele do zwrócenia.
Dzień był wolny, a następnie Valera postanowiła poświęcić ją na znalezienie właściciela Droujoka.
Ponownie zadzwonił do numeru grawerowanego na medale, ale wciąż słyszał „subskrybent nie jest dostępny”.
-Nie, spróbujemy inaczej, powiedział głośno, pieszcząc psa.
Valera skomponowała kolejny problem, który znał na pamięć i cieszył się, gdy usłyszał ton:
— Witam, cześć Misha. Słuchaj, istnieje sytuacja … w rzeczywistości potrzebuję twojej pomocy. Nie, nie mam problemów. Przeciwnie, chcę komuś pomóc.
Brat Valery pracował na policji i był bardzo drobiazgowym śledczym.
A teraz musiał mu opowiedzieć całą historię, zanim zgodzi się mu pomóc:
— Okej, sprawdzę ten numer, znajdę adres i przypomnę ci.
Musiał czekać około godziny. Misha wysłał adres SMS.
Otwierając aplikację Yandex. Maps na swoim telefonie, Valera była bardzo szczęśliwa. Okazało się, że właściciel Droujok mieszkał w pobliżu. Na piechotę łatwo było to zrobić.
Valera nazywała psa i bez większego oporu poszedł za nim. Czuł, że mężczyzna chce mu pomóc. Dwadzieścia minut później dotarli do celu. Valera wyciągnęła drzwi, ale była zamknięta. Elektroniczny zamek, jak co. Jak ludzie wcześniej bez tego …
— Kogo szukasz? -Zaskoczyła babcię, która siedziała na ławce, jadła nasiona słonecznika.
Podczas gdy Valera pamiętała imię i imię właściciela, babcia zwróciła się do psa:
— Droujok? Droujok, mój maluch! Myśleliśmy, że już … co zrobimy bez ciebie?
— Znalazłem to na stacji.
— Na stacji? Czy to tam, gdzie został przez cały ten czas? Co za horror. Biedny mały, biedny mały …
-I co się stało?
— Cóż, to tragedia. Gennadi Igorévitch nie żyje. Miał problemy z sercem i zmarł bezpośrednio na stacji. Dlaczego tam poszedł, nie rozumiem. Nawet nie chciał wychodzić. Gdzie by poszedł? Sam.
— Tak, to jest sytuacja — powiedziała starannie Valera, kiedy starsza pani zakończyła swój monolog.
— I nie wyobrażasz sobie! Co gorsza, tak nie jest. To przerażające. Oto człowiek, który żył, a teraz go nie ma. Straszny.
— I nie mogłeś znaleźć domu dla psa?
-Ale gdzie chcesz, żebym to umieścił? Nie mogę zabrać tego do domu. Mogę go karmić. Ale w razie potrzeby przepraszam. To nie jest mój problem. Pytanie sąsiadów nie jest nawet tego warte. W ogóle nie lubili Gennadi Igorévitch. Nawet nie dali grosza na pogrzeb.
Valera słuchała w ciszy, myśląc o czymś.
— I pies, też im się nie podoba. Obawiam się, że jeśli zobaczą go w pobliżu domu, mogą go skrzywdzić. To są tacy ludzie, wiesz. Krótko mówiąc.
Valera poszła do domu, kupiła po drodze pies i plastikowe płyty, potem …
… Nie wiedziałem, co robić.
Przed budynkiem stare panie siedziały na ławce i spojrzały na niego z podejrzeniem. To było zrozumiałe: nieznajomy.
„Niemożliwe jest dyskretnie przyniesienie Droujoka. Jeśli pójdę bezpośrednio, właściciel mógłby zostać poinformowany, a następnie ryzykuję problemy”.
Musiał chodzić po mieście z Droujokem, dopóki nie był ciemny, a ławka przed budynkiem opróżnia się.
Valera od dłuższego czasu nie odczuwała tyle adrenaliny: jak złodziej, ostrożnie rzucił się po schodach, otworzył drzwi ledwo bez hałasu, a raz w mieszkaniu był w stanie dmuchać z ulgą. Droujok też go nie rozczarował: był cichy jak cień.
Dziesięć dni minęło tak szybko, że Valera nawet o tym nie zdawała sobie sprawy.
Musiał zakończyć za dwa tygodnie, ale skończył cztery dni wcześniej. Wszystko dlatego, że szedł wcześnie rano i wracał późno wieczorem, więc nikt nie widział psa.
A potem przybył prawdopodobnie najtrudniejszy dzień w jego życiu. Że nikt inny nie musi tam iść …
Rano zadzwonił do swojego przełożonego, poinformował o wykonanej pracy, wysłuchał słów podziękowania, a następnie otrzymał ważną sumę pieniędzy na swojej karcie, którą natychmiast przeniósł do kredytu hipotecznego, wysyłając resztę na kartę żony, przechowując dla niego tylko kilka dokumentów.
Ale to nie było niezbędne. Po obiedzie musiał iść do innego miasta i nie mógł zabrać ze sobą Droujki.
A jednak …
… Valera tak bardzo się przywiązała do tego nieokreślonego psa rasy, którego już nie znał. Nie wiedział, jak to zrobić. Nie mógł go zabrać, nie mógł go opuścić, nie mógł albo nie mógł wybrać się na wycieczkę, ponieważ kredyt hipoteczny musiał zapłacić.
Więc co robić?
Po zwróceniu kluczy do mieszkania właściciela Valera poszła na stację. Droujka szedł obok niego, jego oczy były smutne, bardzo smutne. Prawdopodobnie czuł, że wkrótce będzie musiał się od niego oddzielić.
A jednak …
… pies tak bardzo użył tego życzliwego człowieka. Był do niego przywiązany całym sercem.
W całym mieście, a nawet u wszystkich, nie było osoby bliżej i droższej niż Valera. Zastąpił ją swoim zmarłym mistrzem i dał mu nadzieję. Z pewnością ta nadzieja była być może zgodnie z … prawdopodobnie …
Przed odejściem pociągu było piętnaście minut. „Nie spóźniaj się” — pomyślała Valera.
Stali w pobliżu tej samej ławki, gdzie poznali się po raz pierwszy, patrząc na siebie. Powiedzenie wszystkiego w tej sytuacji nie miało sensu. Wszystko było zrozumiałe bez słów.
-Chorgive Me,-Bilmed the Valera Cisza. -Morgaj mnie. Nie mogę cię zabrać. Jest inne miasto, inni ludzie … to niesprawiedliwe.
Zbliżając się do wagonu pociągowego, Valera widziała Svetlana Polikarpovna. Trudno było nie zauważyć tak niezwykłej kobiety.
„Prawdopodobnie znajdę się bez materacy” — pomyślał z uśmiechem. Ale jego uśmiech był trochę pokręcony, bez radości.
Kierowca również go rozpoznał, ale nic nie mówi. Po prostu wyciągnęła rękę, by wziąć swój bilet.
Nie było czasu na omówienie — musiałeś odejść, w przeciwnym razie kierowca prawdopodobnie wyjdzie z harmonogramu.
Pociąg odszedł.
Valera nie mogła już powstrzymać się i zaczęła płakać. W tym samym czasie Droujka, który pozostał sam w pobliżu ławki, również zaczął płakać.
Valera szybko wyskoczyła z samochodu na platformie, ignorując krzyk Svetlana Polikarpovna: „Eh, dokąd idziesz?” Rzucił torbę na ramię i pobiegł na stację, a następnie w mieście, bezpośrednio w kierunku ławki. Ponieważ pozostawienie przyjaciela było niesprawiedliwe.
Droujka zobaczył Valera i rzucił się do niego.
Nie widzieli się przez zaledwie dziesięć minut, ale zabrali się w ramionach, jakby nie widzieli się na wieczność.
— Nie mogę cię zostawić, rozumiesz? Nie mogę. Idziemy do mojego domu i zobaczymy. Katka będzie szczęśliwa, ale dla Oksany … umówimy się z Oksaną.
Jednak nie musiał z nikim negocjować. Jego żona jest zachwycona powrotem i była gotowa go powitać, nawet z dziesięciu psów. Co do jego przełożonego, Valera wyjaśniła mu wszystko osobiście.
Nie próbował niczego wymyślać, mówi rzeczy, jakie były. I wytarł łzy, pocałował Valera i powiedział:
— Co za mężczyzna!
— Rozczarowałem cię.
— Nie martw się tak bardzo! Znajdziemy dla Ciebie inną pracę. Wiesz, znajdę ci tutaj pracę, abyś nie musiał już podróżować. W końcu twoja żona, twoja córka i twój pies …
Kurtyna.







